Strona Julii Siwińskiej...

Moja Juliśka to już 12-letnia panna. Często zastanawiam się jak wyglądałoby Jej życie,

życie mojej rodziny gdybyśmy na swojej drodze nie spotkali wiele lat temu miejscowości o nazwie „Autyzm” i nie zamieszkali w niej? Często myślę o tym jakich moja Jula miałaby przyjaciół, czy dziś chodziłaby już na randki? Zadaję sobie też pytanie co więcej mogłam przez te lata zrobić, z jakiej terapii nie skorzystałam choć skorzystać mogłam, co przeoczyłam, czemu mogłam nadać większy sens? Myślę, że to pytania Rodziców wielu dzieci z wyzwaniami.

Piszę o historii mojej Julci i jest to również moja historia pisana sercem i z oczami pełnymi łez.

Spotkałyśmy wielu fantastycznych ludzi, którzy nadawali w różnych momentach sens temu wszystkiemu z czym przyszło nam się zmierzyć. I z całego serca Im za to dziękujemy.

Już nic mnie nie zaskoczy – tak sobie powtarzam. Julka robiła to wiele razy ale w tym roku to jak fantastycznie radziła sobie na nartach (obóz dla dzieci z autyzmem) przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To efekt ciężkiej pracy wielu lat. Moje Dziecko osiąga naprawdę wiele a ja nie przestanę nigdy Go w tym wspierać. Miłość ma zagwarantowaną na zawsze. Wiarę, która przenosi góry każdego dnia. Nadzieję, która nadaje wszystkiemu sens.

Wszystko jest możliwe. A niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu.

 

" Dan Broom"