Strona Julii Siwińskiej...

TO CO DZIŚ JEST RZECZYWISTOŚCIĄ, WCZORAJ BYŁO NIEREALNYM MARZENIEM… (P. Coelho)

Przede wszystkim Julcia zaczęła wreszcie spoglądać na nas. Gdy po raz pierwszy dotknęła swoją rączką mojej twarzy, spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się do mnie, nie mogłam uwierzyć, że ta chwila, na którą czekałam tyle lat wreszcie nadeszła. Dziś można Julcię „zmusić’ do kontaktu wzrokowego, który tak naprawdę trwa tylko chwilę, sekundę bądź jej ułamek, ale wiemy, że to dopiero początek tego sukcesu. „Dostaniesz to co chcesz (zabawkę, soczek), jeśli spojrzysz na mnie”. I spogląda. Bo chce. I ROZUMIE! Tak, to kolejny wielki sukces. Bardzo poprawiło się rozumienie przez Julę naszych słów, próśb, poleceń. Już nie trzeba powtarzać jednego zdania po kilkadziesiąt razy. Często wystarczy powiedzenie go jedynie raz bądź kilka razy. A dlaczego tak się dzieje? Bo JULA JEST CORAZ CZĘŚCIEJ W NASZYM ŚWIECIE. Wyrwanie Jej z zamknięcia w sobie wydawało się być niemożliwe. A jednak coraz częściej nam się to udaje.

Jula do tej pory jadła jedynie pokarmy zmiksowane bądź bardzo rozdrobnione. Dziś gryzie sama. Może zjeść normalny obiad. Dla nas to ogromna radość i ułatwienie (a tak naprawdę normalność w tym zakresie) a dla Juliśki praca aparatem żucia, który jest przecież jednocześnie aparatem mowy!

Julcia nauczyła się w ostatnie wakacje jeździć na rehabilitacyjnym rowerze trójkołowym. Rok wcześniej, gdy Jej ten rower kupiliśmy nie miała w ogóle pojęcia co ma z tym zrobić. Dziś radzi sobie bez żadnego problemu, pedałuje, skręca. A to przecież sfera, z którą miała ogromne trudności – KOORDYNACJA WZROKOWO-RUCHOWA!

Ośmiokąt: POMOC
DLA
JULKI

Rok 2009 przyniósł naprawdę bardzo dużo fantastycznych zmian!