Strona Julii Siwińskiej...

Osiągnięcie tego, co zdrowym dzieciom przychodzi bez najmniejszego problemu naszej Juliśce zajęło kilka lat. I chyba tym większa jest radość z tego. Bo mając zdrowe dziecko nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkim cudem jest przejście z niemowlaka w przedszkolaka.

Ile musi się wydarzyć, jak wiele dziecko w tak krótkim czasie musi się nauczyć. Nie dostrzegamy na co dzień tego cudu. Nie traktujemy tych zmian nadzwyczajnie.

 

Gdy w naszym życiu pojawia się dziecko z problemami, z chorobą, z przeróżnymi dysfunkcjami zaczynamy dostrzegać drobiazgi, które zbliżają choćby w niewielkim stopniu do normalności, samodzielności. Już nie jest to dla nas takie oczywiste i proste.

Wiemy, że każdy kolejny dzień jest walką, że nic nie przyjdzie nam łatwo. Ale wiemy też, że czas łez i rozpaczy jest już za nami. Kto pomoże naszemu dziecku, jeśli nie my sami? Kto kocha je tak mocno jak my? Kto będzie potrafił poświęcić wszystko, by dać mu uśmiech?

 

Świadomość tego, że tak naprawdę Julisia ma tylko swoich najbliższych i to co my dziś zrobimy dla Niej da wspaniałe efekty w przyszłości nie pozwala nam się poddać i każe szukać nowych metod terapii, nowych rozwiązań, które będą zmieniać dni naszej Juliśki na lepsze i piękniejsze… bo chyba lepiej mieszkać i być w świecie tych, którzy darzą miłością i ciepłem niż być samemu gdzieś daleko…

NAD WSZYSTKO UŚMIECH TWÓJ…

Ośmiokąt: POMOC
DLA
JULKI